puchar świata Korea i Japonia 2002 puchar świata

Eliminacje do Finałów MŚ
Korea i Japonia 2002

   Eliminacje do turnieju finałowego jeszcze nigdy nie były tak rozbudowane. Oficjalnie zmagania o bilety do Azji rozpoczęły się potyczką pomiędzy Trynidadem/Tobago i Antylami Holenderskimi 4 III 2000 roku, a zakończyły się barażowym meczem Urugwaju i Australii (3:0) 25 XI 2001 roku. W eliminacjach wzięło udział 190 reprezentacji z wszystkich kontynentów.

   W strefie europejskiej na starcie stanęło dokładnie 50 krajów, czyli wszystkie zrzeszone w UEFA. Francja jako obrońca tytułu miała zagwarantowany awans bez kwalifikacji. Rywalizacja na kontynencie europejskim odbywała się w 9 grupach po 5 lub 6 zespołów.
W pierwszej o awans walczyły Rosja, Jugosławia i ... Słowenia. Reszta stawki praktycznie się nie liczyła. W skutek słabej dyspozycji bałkańskiej potęgi z pierwszego miejsca awansowała Rosja, zaś do baraży nieoczekiwanie Słowenia.
Szczególnych emocji dostarczyły kibicom zmagania w 2 grupie eliminacyjnej, w której nie obyło się bez prawdziwej sensacji. Holendrzy - jedni z głównych pretendentów do walki o puchar świata przegrali najpierw u siebie 0:2 z Portugalią, później na wyjeździe 0:1 z Irlandią i mimo rozgromienia reszty stawki nie udało im się awansować do turnieju głównego. Mecze tej grupy były wręcz porywające i może dlatego kibicom było żal, że wszystkie trzy zespoły nie mogły zagrać w Azji. Na pierwszym miejscu uplasowała się Portugalia przed bardzo ambitną drużyną z Irlandii, która musiała jeszcze rozegrać baraż z Iranem.
W grupie trzeciej znalazła się nasza jedenastka. Nieoczekiwanie, nawet dla kibiców w Polsce podopieczni Jerzego Engela szli od zwycięstwa do zwycięstwa - rozpoczęło się od arcyważnego wygranego meczu z Ukrainą (3:1). Później w pokonanym polu pozostawiliśmy m.in. Norwegię (3:2), Białoruś (3:1) i Walię (2:1). Kiedy na stadionie w Chorzowie Polacy rozgromili Norwegię 3:0 wśród kibiców zapanowała euforia, ponieważ mogliśmy się cieszyć z pierwszego od 16 lat awansu do mistrzostw świata (nareszcie klątwa Piechniczka została przełamana!). Reszta drużyn grupy 3 była bardzo wyrównana i do końca ważyły się losy rywalizacji Ukrainy z Białorusią, zakończona na korzyść tych pierwszych. Zupełnie zawiodła natomiast faworyzowana Norwegia, która nie potrafiła pokonać nawet ambitnie grającej Armenii (1:1) i zajęła dopiero 4 miejsce.
Grupa 4 to walka o awans pomiędzy Turcją a Szwecją. Pozostałe zespoły były zaledwie szarym tłem dla rywalizującej dwójki. Kiedy wydawało się, że Turcy już są finałach mistrzostw świata, bo prowadzili 1:0 na kilka minut przed końcem meczu ze Szwecją wspaniałymi umiejętnościami popisał się Larsson, który strzelił gola i asystował przy drugim, a Szwedzi wygrali w Stambule 2:1.
Stawka w grupie 5 eliminacji była chyba najbardziej wyrównana ze wszystkich. Do ostatniego meczy ważyły się losy awansu ekip Czech, Danii i Bułgarii. Po wymarzonym finiszu bilety do Azji uzyskała drużyna Danii, która pokonała w Sofii Bułgarię 2:0 a następnie rozgromiła u siebie Islandię 6:0. W meczach tych brylował przede wszystkim napastnik Schalke 04 Gelsenkirchen Ebbe Sand - strzelec 9 goli. Do końca nie było także wiadomo kto uzyska kwalifikację z grupy 6, gdzie swoje mecze rozgrywała Chorwacja, Belgia, Szkocja, Łotwa i San Marino. Po ostatnich spotkaniach z awansu cieszyła się reprezentacja Mirko Jozicia, która po bardzo wyrównanej potyczce pokonała w Zagrzebiu Belgię 1:0. I to właśnie reprezentacja "czerwonych diabłów" korzystając z gorszej dyspozycji Szkotów zagrała w barażach.
W następnej grupie wszystko miało być jasne i było. Drużyna Hiszpanii kierowana przez Raula zmiatała swoich przeciwników bez najmniejszych problemów. 6 zwycięstw i zaledwie 2 remisy mówią same za siebie. O innych ekipach w zasadzie nie ma nawet po co wspominać, ponieważ poziom prezentowany przez nie był bardzo mizerny, o czym świadczy fakt, że druga w grupie Austria przegrała swoje baraże z Turcją 0:1 i 0:5. Znacznie więcej emocji dostarczyły kibiców jedenastki Rumunii oraz Włoch, jednak także tutaj byliśmy świadkami spodziewanego rozwiązania 3:0 i 2:0 dla drużyny z półwyspu Apenińskiego.
W ostatniej grupie w wyścigu o punkty brały udział Niemcy i Anglia. Nieoczekiwanie obie jedenastki nagminnie traciły punkty z resztą stawki - Grecją i Finlandią. Po zwycięstwie Niemców na Wembley 1:0 wydawało się, że już sprawa awansu jest rozstrzygnięta, jednak wtedy nastąpiło coś naprawdę niebywałego. Anglicy rozgromili w Monachium Niemców aż 5:1! To był prawdziwy nokaut. Wspaniałą grą popisał się Owen, który zaaplikował ekipie Voellera trzy gole. Nieoczekiwanie w ostatnie kolejce opór Anglikom stawili Grecy, którzy prowadzili na wyjeździe do 90 minuty 2:1 i wtedy z rzutu wolnego przepięknym strzałem popisał się Beckham.
W barażach najczęściej byliśmy świadkami oczekiwanych rozwiązań, chociaż nie obyło się bez niespodzianki jaką zgotowali piłkarze ze Słowenii, którzy po zwycięstwie w Lublanie 2:1 nad Rumunią zremisowali w rewanżu 1:1. W innych spotkaniach Irlandia wygrała z Iranem 2:0 by potem ulec w Teheranie 0:1, natomiast Niemcy bez trudu wyeliminowali Ukrainę (1:1 i 4:1). Najbardziej dramatyczny przebieg miały spotkania Belgów z Czechami - oba zakończone skromnym zwycięstwem tych pierwszych 1:0.
Łącznie w eliminacjach w Europie rozegrano 238 meczów i strzelono 677 goli, co dało bardzo wysoką średnią 2,84 na jedno spotkanie.

   Afryce FIFA przydzieliła podobnie jak 4 lata wcześniej 5 miejsc. System eliminacji w tej strefie geograficznej był bardzo klarowny i przejrzysty. W pierwszej rundzie grało 25 par systemem przegrywający odpada. W ten sposób wyłoniono 25 krajów, które przydzielono do 5 grup. W Afryce w zasadzie byliśmy świadkami tylko jednego sensacyjnego rozwiązania. Otóż w grupie C niedoceniany Senegal wyeliminował takie potęgi piłki afrykańskiej jak Maroko, Egipt i Algierię (a więc trzy kraje arabskie!). Dla niektórych kibiców taki stan rzeczy nie był zaskoczeniem, szczególnie po tym jak Senegal doszedł do finału Pucharu Narodów Afryki, ulegając tam dopiero w karnych znakomitemu Kamerunowi. W pozostałych grupach było bez niespodzianek. Awans uzyskał w świetnym stylu Kamerun (przegrał tylko 1 mecz z Angolą), RPA (tylko jeden remis z Burkiną Faso 1:1!), Nigeria (walcząca do ostatniej chwili z Liberią, którą udało się wyprzedził zaledwie 1 punktem) oraz Tunezja. Gwiazdami eliminacji byli Bakayoko, który dla Wybrzeża Kości Słoniowej zdobył 11 bramek oraz El - Hadji Diuof z Senegalu.

   Prawdziwy maraton meczów miał miejsce w strefie CONMEBOL, czyli Płd. Ameryki. Każda z drużyn rozegrała aż 18 meczów, natomiast występujący w barażach Urugwaj jeszcze o dwa więcej. Świetnie grała Argentyna, która gromiła kolejnych rywali i na kilka kolejek przed zakończeniem zapewniła sobie awans. W sumie przegrała zaledwie 1 mecz z utytułowaną Brazylią, na stadionie w Sao Paulo było 1:3. Na drugim miejscu uplasował się Ekwador, co ogłoszoną największą sensacją. Drużyna prowadzona przez Kolumbijczyka Hernana Dario Gomeza może nie grała olśniewającą, ale na pewno nie można jej było odmówić ochoty do walki. I to przede wszystkim ambicją oraz zgraną drużyną udało się wywalczyć pierwszy historyczny awans do mundialu. Nieoczekiwanie Brazylia znalazła się dopiero na trzecim miejscu, z tą samą ilością punktów co Paragwaj. Obserwatorzy byli zgodni, co do tego, że wice mistrz świata nie jest w najlepszej formie. Powszechnie krytykowano słabo grających piłkarzy oraz trenera Scolariego. Szczególnie kibicom nie przypadł do gustu styl, w jakim Brazylia odnosiła swe zwycięstwa. W pewnym momencie sytuacja była na tyle poważna, że zaczęto się zastanawiać, czy w ogóle zobaczymy wspaniałych wirtuozów na mistrzostwach. Obiektywnie rzecz biorąc był to najciężej wywalczony awans w historii. Można powiedzieć, że nie zawiódł tylko jeden zawodnik - Rivaldo, autor aż 8 bramek. Do kadry wrócił także nieobecny przez wiele miesięcy Romario a tuż przed mundialem Ronaldo i trener był bardzo dobrej myśli. Jako ostatni bezpośrednio awans uzyskał Paragwaj, którego bramki strzegł wspaniały Chilavert, stanowiący przeszło 70% wartości swej drużyny. O miejsce barażowe rywalizowała Kolumbia oraz Urugwaj. W ostatniej kolejce spotkań remis Urugwaju z Argentyną zapewnił "Urusom" walkę w barażach. Kolumbijczycy przegrali zaledwie gorszym stosunkiem bramkowym.

   W strefie CONCACAF regulamin eliminacji był najbardziej zagmatwany. Po fazie pucharowej, w której brały udział drużyny najsłabsze odbyła się runda półfinałowa, w której zespoły zostały podzielone na trzy grupy po cztery zespoły. Jedyną niespodzianką było odpadnięcie nieźle grającej Kanady. Do ostatecznej rozgrywki awansowały, więc Stany Zjednoczone, Meksyk, Honduras, Jamajka, Kostaryka i Trynidad/Tobago. Bardzo dobrze rozpoczęła ekipa USA która po 3 meczach miała komplet punktów, jednak pomimo złej końcówki udało jej się awansować z trzeciego miejsca. Zawiodła rewelacyjna przed czterema laty Jamajka oraz nieobliczalny Trynidad. Z kolei niczym natchnieni grali zawodnicy Kostaryki, na czele z doświadczonym Fonsecą i dlatego zajęli pierwsze miejsce w grupie. Do końca nie był pewny awansu Meksyk który rywalizował o awans z Hondurasem. W ostatniej kolejce doszło do bezpośredniej konfrontacji pomiędzy tymi drużynami i ekipa Meksyku wygrała wysoko 3:0. Kibice zgromadzeni na stadionie w Mexico City oszaleli z radości po ostatnim gwizdku sędziego.

   Przed rozpoczęciem eliminacji FIFA podjęła decyzję o zwiększeniu liczby drużyn kwalifikujących się do turnieju głównego ze strefy azjatyckiej. Ustalono, że bezpośredni awans uzyska dwa zespoły a trzeci będzie walczył w barażach z jedną z drużyn europejskich. W ten sposób teoretycznie Azja mogła mieć nawet pięciu przedstawicieli na mundialu. Do rozgrywek stanęło 39 zespołów podzielonych na 10 grup. W pierwszej rundzie tylko ekipy z pierwszym miejsc kwalifikowały się do tzw. rundy finałowej. Nie obyło się bez niespodzianek. Kosztem mocnego Kuwejtu awans uzyskał mało znany Bahrajn. W ostatecznych rozgrywkach wzięło udział 10 zespołów podzielonych na dwie części. W pierwszej grupie rywalizowały Chiny, Katar, Oman, ZEA i Uzbekistan. Jednak tak właściwie liczyły się tylko ten pierwszy. Zespół Milutinovicia roznosił kolejnych rywali. Dość powiedzieć, że w pierwszej rundzie wygrał wszystkie 6 meczów, strzelając 25 goli a tracąc zaledwie 3. Chinom mogły zagrozić Zjednoczone Emiraty Arabskie, ale już w pierwszym meczy padł wynik 3:0 dla podopiecznych niesamowitego Serba. Warto podkreślić, że "Bora" już po raz 5 uzyskał awans na mistrzostwa i za każdym razem z inną drużyną (1986 - Meksyk, 1990 - Kostaryka, 1994 - USA, 1998 - Nigeria, 2002 - Chiny). W drugiej grupie walka toczyła się niemal do końca pomiędzy ekipami Arabii Saudyjskiej a Iranem. Kiedy już wydawało się, że awans mają w kieszeni potomkowie Chomeiniego, nieoczekiwanie dla wszystkich stracili punkty z dobrze grającym Bahrajnem. W ten sposób na mundial pojechała Arabia, która w bezpośrednich pojedynkach z Iranem raz zremisowała 2:2 i raz przegrała 0:2. Ponieważ FIFA przyznała 4,5 miejsca dla kontynentu azjatyckiego, rozegrano baraż pomiędzy Iranem a ZEA, z którego obronną ręką wyszli ci pierwsi. Zwycięzca pojedynku musiał jeszcze jednak wyeliminować Irlandię, a to już okazało się za trudne. Dwubramkowej straty z Dublina nie udało się odrobić w Teheranie, chociaż losy awansu ważyły się do ostatniej chwili.

   Tradycyjne już bardzo jednostronnie wyglądały rozgrywki w Oceanii, gdzie Australia demolowała kolejnych rywali. Z samym tylko Samoa wygrała aż ... 31:0, a Archie Thompson strzelił 13 bramek. Wyniki były więc niecodzienne. Gdyby przyznawano mistrzostwo świata za najwyższe wygrane zapewne zawsze trofeum jechało by do krainy kangurów. Jednak Australijczycy, aby awansować musieli jeszcze wyeliminować w barażach Urugwaj, a to okazało się dla nich za trudne. Pomimo dobrego wyniku u siebie (1:0), nie udało się utrzymać tej bardzo skromnej zaliczki w rewanżu zakończonym wynikiem 0:3. A szkoda bo wielu obserwatorów uważało, że Australia gra bardzo ciekawy futbol, a takie gwiazdy jak Kewell czy Viduka nareszcie mogłyby zaświecić jaśniej na dużej imprezie.

   W ten oto sposób wyłoniono wszystkich 32 finalistów: Francja, Polska, Szwecja, Hiszpania, Anglia, Rosja, Chorwacja, Portugalia, Dania, Włochy, Niemcy, Słowenia, Turcja, Belgia, Irlandia (Europa); Kamerun, RPA, Senegal, Tunezja, Nigeria (Afryka); Korea Płd., Japonia, Arabia Saudyjska, Chiny (Azja); USA, Meksyk, Kostaryka (Ameryka Płn.); Argentyna, Brazylia, Urugwaj, Paragwaj, Ekwador (Ameryka Płd.).

Ogromne zainteresowanie wzbudziło na całym świecie losowanie pierwszej rundy grupowej, które odbyło się 1 grudnia 2001 roku w koreańskim Pusanie. Wszystkie zespoły zostały podzielone na 4 koszyki. FIFA w podziale kierowała się przede wszystkim kryteriami geograficznymi, tylko w 1 znalazły się drużyny zdecydowanie najmocniejsze oraz współgospodarze turnieju, co wzbudziło wiele kontrowersji. Wielu dziennikarzy i autorytetów futbolu mówiło jednogłośnie, że Korea Płd. oraz Japonia, nie powinny znaleźć się w 1 koszyku, ponieważ zdecydowanie odstają od reszty stawki i przez grupy będą bardzo nierównomierne. Jednak FIFA pozostała nieugięta.
Tak więc w najwyższym koszyku znalazły się:
Argentyna, Brazylia, Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania oraz dwaj współgospodarze.
W drugim wszystkie pozostałe drużyny europejskie, w tym oczywiście Polska oraz takie potęgi jak Portugalia oraz Anglia. Trzeba jednocześnie zaznaczyć, że 2 koszyk składał się z 11 ekip.
W 3 znalazła się reszta drużyn azjatyckich - Chiny i Arabia Saudyjska oraz Urugwaj, Paragwaj i Ekwador a także 3 jeszcze nie wylosowane drużyny ze strefy europejskiej.
W ostatnim natomiast zespoły z Afryki oraz Ameryki Płn. i środkowej. Mistrz ceremonii Michel Zen - Ruffinen rozlosował następujące grupy:
Grupa A - Francja, Dania, Senegal i Urugwaj;
Grupa B - Hiszpania, Słowenia, RPA i Paragwaj;
Grupa C - Brazylia, Turcja, Kostaryka, Chiny;
Grupa D - Korea Płd., Polska, USA, Portugalia;
Grupa E - Niemcy, Kamerun, Irlandia, Arabia Saudyjska;
Grupa F - Argentyna, Anglia, Szwecja, Nigeria;
Grupa G - Włochy, Chorwacja, Meksyk, Ekwador;
Grupa H - Japonia, Rosja, Belgia i Tunezja.
Niemal wszyscy po losowaniu byli zgodni co do tego, że grupa F jest najsilniejsza i nazwali ją prawdziwą "grupą śmierci". W Polsce losowanie przyjęto z ulgą, ponieważ USA i Korea Płd. nie były zespołami z najwyższej półki i na pewno ich pokonanie leżało w zasięgu naszych "biało - czerwonych". Co innego Portugalia, którą większość uważała, nie tylko za faworyta grupy, ale także kandydata nawet do medalu. Największe autorytety futbolowe w Polsce były zgodne, co do tego, że kluczowym meczem dla polskiej reprezentacji, będzie ten pierwszy z współgospodarzami turnieju. Polacy, bowiem w przypadku porażki tracili niemal szansę na wyjście z grupy. Resztę grup nie wywoływała tak wielkiego zainteresowania, powszechnie mówiło się, że zestawy poszczególnych grup są bardzo zróżnicowane, nie tylko pod względem geograficznym… Przygotowania do mistrzostw świata polskiej ekipy, wszyscy śledzili bardzo uważnie. Szkoda, że już w jesieni Jerzy Engel zapowiedział, że w zasadzie selekcja na mistrzostwa jest zakończona i skład Polski nie będzie się różnił wiele od tego, który wywalczył przepustki na azjatyckie stadiony. Polacy pod koniec 2001 roku grali całkiem nieźle, o czym świadczy fakt, że udało się zremisować bezbramkowo z naszpikowanym gwiazdami Kamerunem. Później było już znacznie gorzej, a porażki z Japonią (0:2) oraz Rumunią (1:2) przyjęto jako ostrzeżenie, że coś niedobrego zaczyna się dziać z Polską ekipą.
W połowie maja selekcjoner ogłosił ostateczny skład polskiej drużyny:
Jerzy Dudek, Radosław Majdan, Adam Matysek (bramkarze), Jacek Bąk, Arkadiusz Głowacki, Tomasz Hajto, Tomasz Kłos, Marek Koźmiński, Tomasz Wałdoch, Jacek Zieliński, Michał Żewłakow (obrońcy), Arkadiusz Bąk, Jacek Krzynówek, Radosław Kałużny, Maciej Murawki, Tomasz Rząsa, Paweł Sibik, Piotr Świerczewski (pomocnicy), Paweł Kryszałowicz, Cezary Kucharski, emmanuel Olisadebe, Marcin Żewłakow i Maciej Żurawski (napastnicy).
Szczególnie wiele kontrowersji wywołało niepowołanie na mistrzostwa stałego gracza ekipy Engela Tomasza Iwana, który jednak nie był w najwyższej formie. Także obecność Pawła Sibika z Odry Wodzisław wzbudziło wiele emocji, wielu, bowiem uważało, że należy zabrać na turniej młodych i perspektywicznych graczy takich jak np. Kamil Kosowski z Wisły Kraków, zamiast starszych i jak dotąd bez szczególnych osiągnięć. Wszyscy jednak pomimo wpadek Polaków w meczach towarzyskich liczyli na dobry wynik i przynajmniej na wyjście z grupy.
Dla serwisu o Historii MŚwPN opracował: Adam Złotek

Puchar Świata
        Zarabiaj z nami!
       
Piłka nożna
Copyright © pjanek 2002-2017
puchar świata